Przejdź do treści
Strona główna » Artykuły » Jak kapliczka może uratować Cię od świadectwa energetycznego?

Jak kapliczka może uratować Cię od świadectwa energetycznego?

Za miesiąc wchodzi w życie nowelizacja ustawy o charakterystyce energetycznej budynku. Zarówno dla właścicieli budynków, jak i sprzedających lub wynajmujących lokale oznacza ona dodatkowe obowiązki związane z koniecznością posiadania świadectwa energetycznego. Jednak jak to w polskim prawie bywa, od nowego obowiązku są pewne ustępstwa i w tym przypadku nie mogło być inaczej.

Zacznijmy od podstaw, czyli kto, kiedy i dlaczego musi posiadać świadectwo energetyczne

Od 28 kwietnia 2023 każdy wynajmowany lub sprzedawany lokal mieszkalny lub budynek musi posiadać odpowiedni certyfikat energetyczny

Co ważne, dokument musi być dostępny już na etapie wystawiania ogłoszenia nieruchomości.

Dodatkowymi obowiązkami są obarczeni sprzedawcy budynków o powierzchni użytkowej 500 m2, gdyż w takim przypadku niezbędne jest umieszczenie świadectwa w widocznym miejscu.

Według nieoficjalnych danych koszt świadectwa energetycznego będzie wynosił od 500 do 1500 zł. O ile ta kwota nie jest zastraszająca dla dużych inwestorów, o tyle może być kłopotliwa dla osób, które wynajmują jedną lub kilka nieruchomości.

Nasuwa się pytanie, dlaczego certyfikat jest konieczny. W myśl tego, co możemy przeczytać na stronie rządowej, świadectwo promować budownictwo energooszczędne, nazywane również zrównoważonym budownictwem. Jest to powiązane z obowiązkiem prawa europejskiego, którego celem jest ochrona środowiska.

Jakie są wyjątki od reguły?

Nowe przepisy nie pomijają pokaźnej liczby wyłączeń, a wśród nich szczególnie jedna zwróciła uwagę radców prawnych. W art. 3 ust. 4 możemy przeczytać, że nowe obowiązki nie dotyczą budynku, który:

1/ podlega ochronie na podstawie przepisów o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami;
2/ używanego jako miejsce kultu i do działalności religijnej;
3/ przemysłowego oraz przemysłowego oraz gospodarczego niewyposażonych w instalacje zużywające energię, z wyłączeniem instalacji oświetlenia wbudowanego;
4/ mieszkalnego, przeznaczonego do użytkowania nie dłużej niż 4 miesiące w roku;
5/ wolnostojącego o powierzchni użytkowej poniżej 50 m2;
6/ gospodarstw rolnych o wskaźniku EP określającym roczne obliczeniowe zapotrzebowanie na nieodnawialną energię pierwotną nie wyższym niż 50 kWh/(m2·rok).

Punkt drugi przykuwa szczególną uwagę, gdyż jest to przypis mocno nieprecyzyjny. Regulacja nie określa, jaka część nieruchomości powinna być wykorzystana jako miejsce kultu. Co więcej, nie określa również czym właściwie jest miejsce kultu, co jest działalnością religijną i jak wykazać jej obecność.

Pozostawienie tak szerokiego pola do interpretacji not prawnych może zachęcać niektórych właścicieli mieszkań do złożenia oświadczeń, że jakaś część budynku jest wykorzystywana do kultu religijnego. 

W takich sprawach zapewne będą przeważać kwestie dowodowe. I tutaj brak doprecyzowania podstawowych kwestii w ustawie może być wykorzystany na korzyść osób wnoszących wniosek. W końcu stworzenie kącika medytacji z kadzidełkami i figurką Buddy może być uznane za miejsce kultu religijnego, a wspólne medytacje ze znajomymi za działalność religijną.

Choć może brzmieć to abstrakcyjne to brak jasnych przepisów często rodzi kontrowersyjne pomysły w głowach osób, które chcą wymigać się z nowych przepisów.

W FID Group nie zamierzamy korzystać z takich praktyk, jednak brak precyzji w nowych przepisach uznaliśmy za ciekawy temat do poruszenia. Nikogo nie zachęcamy do unikania opłat, dlatego powyższy artykuł radzimy potraktować jako miły przerywnik do porannej czy popołudniowej kawy, w którym nieco satyrycznie podchodzimy do interpretacji nieprecyzyjnych przepisów.

Artykuł autorstwa FID Group Sp z o.o. – partnera i sponsora XIV Kongresu 2023

1 komentarz do “Jak kapliczka może uratować Cię od świadectwa energetycznego?”

  1. Włochy (ale te warszawskie :))

    To może być ślepy zaułek bo kilka dni temu wypłynęła historia o nałożonej karze na małżeństwo rolników, którzy mieli na swoim gruncie ornym “od zawsze” krzyż przydrożny (który notabene nie był naniesiony na żadną mapę) i dostali 20 tys. zł kary za brak opieki nad zabytkiem…. https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,29573353,wielkopolska-dostali-20-tys-zl-kary-za-brak-opieki-nad-przydroznym.html
    smaczku dodaje fakt, że twierdzą, że kiedyś chcieli ten kawałek gruntu przekazać lokalnej parafii i ksiądz darowizny nie przyjął, bo “po co mu kłopot” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *